Styczniowo-chorobowo

Śnieg. Zima. Mróz. Słońce. Odwilż. Aż dziw bierze że występują te wszystkie okoliczności w  jednym czasie. A jednak. Śnieg skrzy w słońcu uroczo tworząc niepowtarzalny obraz.  Urzeczona wpatruję się w to, co za oknem, bo mnie dopadło jakieś huju-muju wirusowe eges-teges i mam gruźlice, kaszel, koklusz i galopujące suchoty razem wzięte. W zasadzie nic mi nie jest, ale jak zacznę kaszleć to skończyć nie mogę. Mam wrażenie, że zakaszlę się na śmierć, a w karcie zgonu przyczyną będzie ZAKASZLAŁA SIĘ. Ambitnie, no i oryginalnie, jak człek oryginalnością nie grzeszy, to niech chociaż okolicznością zgonu się wyróżni. Noce miałam ostatnio ciężkie z tych pt: „jak to człowiek marnuje życie na bzdety, a sprawy istotne umykają”. Gdy strach w oczy zaglądał z każdym kolejnym kaszlnięciem i łapaniem powietrza w obkurczone oskrzela, to priorytety same ustawiają się we właściwej kolejności. Zasadność części moich działań, czy działań innych wobec mnie zobaczyłam przez okulary do bliży. Wyraźnie i czytelnie. Wnioski? Jestem niewolnikiem swojego umysłu i przez lata wtłaczanych do niego schematów myślenia. Myślenia powszechnie przyjmowanego za prawidłowe czyli od urodzenia do śmierci zmierzaj tą drogą, co inni: edukacja, praca, rodzina, dzieci, wnuki, zgon, pomnik z kamienia na lokalnym cmentarzu. Tyle. Stopnie na świadectwie są ważne tylko przez chwilkę. Kariera zawodowa, to kolejna chwila twojego życia, nie co dłuższa. Rodzina, to pokoleniowy przekaźnik naszych wartości, więc ma odbicie w rozciągłości czasu, jednak wartości…hm…skoro wciąż są te same, bo określone normatywem społecznym, to jaka w tym nasza oryginalność? Wpajamy naszym potomnym: bądź sobą i siebie szanuj i kochaj, a zarazem szanuj i kochaj drugiego człowieka, bądź dobry, tolerancyjny, wyrozumiały, uczynny, dbały, entuzjastyczny, pogodny, nie narzekaj i inne, a w nurcie zdarzeń i doświadczeń międzyludzkich oszlifują ciebie i twój entuzjazm, dobroć, szacunek, wyrozumiałość i opancerzysz się w arogancję, ignorancję i…w zasadzie już wystarczy.

Priorytety. Sama nie wiem ile razy w życiu próbowałam je sobie ustawić w odpowiedniej kolejności. Ani ile razy się do nich odwoływałam, ile na nie powoływałam, ile razy zdeptałam, zaprzeczając im i ich zasadności. Wyznaczamy je sobie, nazywamy, porządkujemy i czujemy się tacy dookreśleni w zgodzie z nimi, ukierunkowani w działaniu w ramach własnego życia. Porównujemy do innych, tych gorszych według nas, by poczuć się lepszymi-też według nas, no bo kto nas ocenia? Sąsiad, szwagier, siostra, kuzyn, listonosz, pani ze sklepu? Po trosze każdy, ale najistotniejsza ocena to ta nasza przed samym sobą. Ja robię dobrze/źle, ja wiem/nie wiem, ja umiem/nie potrafię. JA. Co ja o sobie myślę?-jest wpierw. Siła i jakość naszych myśli o sobie jest naszą tarczą przed opinią zewnętrzną, naszym poczuciem własnej wartości.  Nie przejmuję się tym, co myślą o mnie inni, a jeśli myślą źle, to co mogę zrobić by myśleli o mnie, tak jak ja chcę, jak sam się widzę? Raczej nic.  Każdy z nas w sobie prowadzi takie rozważania, traci energię na upiększanie swojego wizerunku, pomimo że priorytety ma zdecydowanie bardziej ambitne. Najsmutniejsze jest jednak to, że pomimo jakichś prób i starań, by życie prowadzić dobrze i samemu być w tym życiu jakoś zauważonym, mało komu się to udaje. Przychodzimy na świat tak samo, żyjemy podobnie, kończymy tak samo. Pomiędzy owym początkiem a końcem jest pospolitość, powszechność, uśrednienie. Postawią nam pomnik z kamienia, taki sam jak pozostałe, bez względu na to jakie mieliśmy w życiu wartości. Nie znajdzie się na tym kamieniu napis, że to był szlachetny człowiek czy wyjątkowa postać, która była wzorem dla innych. W naszym gatunku bycie wyjątkowym jest  bardzo trudne. Może za bardzo, więc po co silić się na oryginalność zachowań i ich ostentację, kiedy może wystarczy się skupić na sobie i tylko/aż żyć w zgodzie samemu ze sobą?



Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, małżeństwo, rodzina, Sprawy ludzkie, szpiczak mnogi, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>