Choinka pachnie, jak las

słowa starej piosenki cisną mi się przez zaciśnięte usta, bo mnie szlag! bierze na myśl o świętach. Przepraszam, ale amatorką ich nie jestem. Wydźwięk religijno-tradycyjny dawno przebrzmiał w hierarchii moich wartości. Zresztą nie mam wspomnień z dzieciństwa żadnych związanych ze świętami, więc chyba nie bardzo szczególna to była uroczystość w moim domu. Natomiast to, co sama stworzyłam w zakresie własnej rodziny z wiadomych względów implikuje więcej napięć, niż radości, a wczoraj próg mojego spokoju został zmącony no czym??? Otóż po powrocie z pracy do domu doświadczyłam JUŻ ŚWIĄT, bo stoi tam gdzie zawsze choinka żywa, przybrana i świecąca. Naszą tradycją było ubieranie choinki w wigilię. Ja w kuchni, dzieci przy choince. Nieoczekiwana zmiana, spowodowała moje wkurzenie. Zmiana, jak zmiana, ale żeby ktoś czyt. mąż uzgodnił ze mną to. Wejdę do domu pewnego razu i królika będę gonić po pokojach, bo Wielkanoc idzie?Ożeż..pomijam fakt, że w temperaturze pokojowej choinka obleci z igliwia do świąt i będę miała futurystycznego ogigloka z kolorowym przybraniem, jednak chciałabym, aby w moim domu pewne rzeczy ze mną uzgadniano. Szczególnie te związane z naszą rodzinną tradycją. Cóż więc, mąż po przeszczepie czuje się coraz lepiej i rozpoczął już święta wymownym choinkowym akcentem:-), wyłamując się z obyczajów, które bardzo kultywował. Może to zapowiedź jakichś wewnętrznych zmian?
W kontekście poprzedniego wpisu, który był marną próbą podjęcia rozważań o sensie życia, problem choinki postawionej i przybranej przed czasem jest tak przyziemny, że sama przed sobą czuję się głupio ;-). Życie codzienne często jest szczelnie wypełnione drobiazgami i czynnościami, które wykonujemy rutynowo, bezrefleksyjnie. Nie da się funkcjonować w oderwaniu od tego, co jest jakąś formą naszego wewnętrznego i zewnętrznego przymusu, jak obowiązki rodzinne, zawodowe i wynikające zeń radości czy trudności oraz towarzyszące temu emocje. Mogę sobie i tysiąc razy powtarzać, że nie warto się przejmować czymś na co nie miałam wpływu, a jednak będę snuć dywagacje, co mogłam zrobić inaczej, aby tego uniknąć, albo jak zareagowałam, gdy reakcję mogłam zwyczajnie zadusić w zarodku reakcyjnym. Mogłam. Czego ja nie mogłam, gdy mogłam, jak nie mogłam ;-).
Ty weź się Renata nie przejmuj tak życiem, ono będzie trwało w swoim niezmąconym stanie, czy będziesz w nim tupać nogą, krzyczeć, domagać się uwagi, śmiać lub skakać z radości. Różnica w twoich reakcjach kobieto, jest jedynie odczuwalna w twoim obszarze. W obrębie twojej psychiki i ciała oraz tuż po za tobą czyli odczuwają ją moi bliscy- dzieci, przyjaciele, koledzy z pracy, koty i pies.
A zmieniając podejście do wydarzenia w ramach oszczędności zdrowia i pozbycia się wkurzenia (proszę rym się utworzył, sam z siebie się złożył ;-))..zmęczona w zamieci kłębiących się myśli, bo śniegu brak, wędrując do domu, padając na nos od progu, resztkami wzroku mętnego ujrzałam w kącie migoczące kolorami cudo. Zapach świerku rozsadził mi nozdrza i przepchał zapadnięte płuca z których wyrwało się radosne „aaaachchch chooinkaaa!!!” Ach święta! Ach i och i świat stanął przede mną otworem i kolorem, a ja zawirowałam w przestworzach beztroski, zapominając na chwilę, że po kokardę się narobię przez najbliższe dni i, że no przecież… do jasnej cholery, kiedy ja prezenty kupię?? I co kupić dzieciakom, którym z nadmiaru wszystkiego co dostępne w głowach się przewraca? Niech wrócą czasy, gdy odurzaliśmy się zapachem i smakiem pomarańczy oraz czekolady.

Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, małżeństwo, rodzina, Sprawy ludzkie, szpiczak mnogi, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>