Czarny poniedziałek

W Poznaniu od rana pada deszcz, czyniąc dzień jeszcze bardziej czarnym, szarym i ponurym. Może podkoloryzuje to wymowę zapowiadanego w Polsce protestu. Nie dotarłam na Plac Mickiewicza, aby uczestniczyć bezpośrednio w manifestacji, ale całą sobą NIE ZGADZAM się z taką formą ustawy antyaborcyjnej, jaką proponuje obecny rząd. To godzi w demokrację, w poszanowanie wolnej woli! Godzi w kobiety! Nie zamierzam się rozwodzić w tym temacie, bo wiele już słów padło i pada a moje będą tylko powtórzeniem innych, ale to, co wyprawia PiS pod przykrywką „naprawczych działań politycznych”, to burzy coraz bardziej poczucie bezpieczeństwa Polaków.
Odnośnie wolnej woli, to też ciekawa sprawa, bo każdy z nas jest w nią wyposażony. Jesteśmy państwem katolickim i co raz bardziej wychodzi nam to bokiem. Nie, nie sam katolicyzm, ale ingerencja kościoła w politykę państwa. W doktrynie kościoła katolickiego istnieje pojęcie wolnej woli, a jednak to kościół najbardziej chce nas jej pozbawić akcentując predestynację. Sprzeczność sama w sobie. Mogę podejmować wybory, a każdy z nich jest z góry założeniem Boga co do mnie, jakie to decyzje podejmę i dokąd mnie doprowadzą? Jeżeli tak, to w ogóle żadne ustawy antyaborcyjne nie są potrzebne, bo ja wedle boskiego planu zajdę w ciążę (bóg tak chciał) i ja usunę (taki miał bóg zamysł wobec mnie). Celowo pisze tu bóg z małej litery, bo to nie mój bóg. Dla mnie Bóg, to Byt/Istnienie, które wykracza po za moje pojęcie, a tym samym nie znam Jego planów/zamiarów, ale wiem tyle, że są dobre i doskonałe.
Wolna wola została wciśnięta w sztywne ramy prawa. Owszem prawo reguluje pewien porządek społeczny, ale prawo nie może odbierać nam możliwości decydowania o sobie.
Wolna wola, to również moje prawo do wypowiadania opinii, do bycia sobą, do podejmowania decyzji, bez względu czy podoba się to mojemu otoczeniu czy nie. I tu zaczynają się problemy. Otóż, jeżeli żyjesz w grupie społecznej, to lepiej abyś miał poglądy, zachowania podobne jak ci, co ciebie otaczają. Inaczej narazisz się na alienacje, ostracyzm, krytykę, potępienie, negację. Ludzie w grupach wolną wolę jednostki podporządkowują woli większości a tych, co są mniejszością wytykają i ośmieszają. To przecież forma okrucieństwa, ale nazywamy to racją większości, dobrem ogółu.
Odeszłam od męża z wolnej woli. Z tejże woli nie odmawiam jemu pomocy, jeśli tylko by jej potrzebował.
On z wolnej woli się wyprowadził i zastrzega sobie co jakiś czas, że żadnej pomocy ode mnie nie chce.
Patrzę na tych, co najbliżej nas są i mało kto uszanował nasze wolne wole. Każdy ma swoją opinię, co do naszej sytuacji/naszych wolnych wól. Każdy ma swoją rację, chociaż nikt nie jest w skórze Piotra, czy mojej i nie był uczestnikiem ciągłości zdarzeń, które nas do tego miejsca doprowadziły.
Wciąż się zastanawiam po co ludzie bardziej się skupiają na ocenie innych, niż przyglądaniu się sobie.
Przecież to drugie jest bardziej wymiernym działaniem, bo tylko na siebie mamy wpływ.
Jaki wpływ na moje życie mają Ci, którzy się ode mnie odsunęli?
Już żaden.

Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, małżeństwo, rodzina, Sprawy ludzkie, szpiczak mnogi, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Czarny poniedziałek

  1. ~Sylwia pisze:

    Wolna wola… To własnie z jej powodu poszłam w poniedziałek na Plac Mickiewicza, ramię w ramię z kobietami tak różnymi a tak zjednoczonymi oraz z mężczyznami,których wcale mało nie było. Bo wierzę w Boga, który Nas stworzył na swe podobieństwo i umiłował Nas bardzo i dał Nam wolną wolę własnie. Tak jak się miłuje własne dzieci ale daje im się wolność i prawo decydowania o sobie i prawo wyboru i prawo do błędów. Nie po drodze mi z taką wiarą do żadnego Kościoła. Ale nie przejmuje się tym. Gadam z Nim po swojemu co wieczór, czasem zadaje pytania także w ciągu dnia. Wierzę, że kocha mnie bezgranicznie tak jak ja kocham swojego Syna.
    Było pięknie. Ciemno,chmurzaście,lało się z nieba prosto do torebek,butów, prosto na te słynne parasolki. Ale czuło się jedność i wspólnotę. Nasi przeciwnicy głosem mojego ukochanego Sąsiada mówili,że Bóg nas deszczem karze za ten protest, my zgodnie odpowiadaliśmy, że niebo płacze razem z Nami…
    Tego co po oficjalnej manifestacji się działo nie widziałam. Ale nie wierzę,żeby te same kobiety zgodnie ze mną moknące nabrały nagle od tej wody agresji i rzuciły się na biednych policjantów z zakagańcowanymi psami. Wot znów przykład jak polityka wkracza ostatnio w nasze życie z buciorami, jak znów musimy tłumaczyć z polskiego na nasze to co mówią w państwowych wiadomościach, jak katolicki Kościół kilkorgiem swych przedstawicieli pakuje Nam się do portfeli i do majtek. Nie godzę się na to. Nie ja wybrałam ten rząd ale czuję się współodpowiedzialna za zbałamuconych i oszukanych rodaków. Wstydzę się przed Światem, że popierać Nas musi manifestacjami, że dyskutować o Nas muszą przy stołach Unijnych. Wstydzę się za kurdupla zakompleksionego wobec swego nieżyjącego brata i przekonanego, że jest głosem całego naszego kraju. Obawiam się, że czekają Nas długie lata mordęgi, kłótni, potyczek, bitew, zakłamania i bratobójczej nienawiści.
    Wolna wola… To ona mówi mi, że nie przejmować się mam tym „co ludzie powiedzą” na kolejnego Mężczyznę odwiedzającego mnie o różnych porach dnia i nocy. Że wykpiwać mam obawy Mamy mojej takie właśnie. Że jeśli czuję to co czuję to nie krzywdząc nikogo mam prawo działać w imię swojego szczęścia. Więc tak też czynię.
    Czego i Tobie życzę Kochana

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>