Ciśnienie się we mnie podnosi!

Do tej pory miałam dobre zdanie o Doktorku, ale ostatni czas powoli wytępia to zdanie we mnie. Oczywiście nie sam czas w sobie, ale postawa wobec nas jaką przybrał  Doktorek. Nie dzwonię już ja, bo ode mnie nie odbiera telefonu. Dzwoni Piotr, ale od niego też już nie odbiera. W poniedziałek miał się ze mną dr Marek kontaktować, aby ustalić co robimy dalej, czy szpital, czy wstrzymujemy się, jeśli tak, to jakie są powody.
Mamy niechlubnie środę godzina 16:00 i co???
Nic!!!!!!!!!!!
Jednym słowem się nie odezwał.
Nie ma to jak szacunek człowieka do człowieka, bo nie zamierzam już tego rozpatrywać w kategoriach lekarz-pacjent. To tylko zawodowe role. Mam myśleć o wyjątkowych osobowościach w medycynie, że lekarze, też bywają ludźmi???? Paranoja.
NIe oczekuję cudu od lekarza, ani szczególnego traktowania, ani nie wiem co. Oczekuję tylko komunikacji, którą obiecuje i czytelnej informacji. Szczerej przede wszystkim.
Co to za problem powiedzieć Pani Renato, nie możemy teraz podjąć leczenia, bo: boimy się reakcji organizmu?, bo boimy się gruźlicy?, bo koniec roku i nie mamy pieniędzy?, bo ordynator czy system czy kto tam wiąże mi ręce.
Przyjmę to i będę szukać rozwiązań, a nie siedzieć i modlić się aby dni dobre u Piotra nie ograniczyły się do dwóch na dwa kiedy słyszę i widzę, jak cierpi.
Jutro będę szturmować Doktorka w godzinach pracy, po 13:00 tym ich OMÓWIENIU, cokolwiek to znaczy, bo brzmi doniośle, ale w naszym przypadku niewiele wnosi; pojadę do tego pieprzonego szpitala i pogadam i zamierzam spotkać ordynatora, który ma problemy z uśmiechem i zapytać w czym rzecz.
A Doktorek niech też się trochę kształtuje w rzetelności i nie robi z „gęby cholewy”. Jeżeli obiecuje się telefon do pacjenta, to się go wykonuje, a nie gra na zwłokę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, małżeństwo, rodzina, Sprawy ludzkie, szpiczak mnogi, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ciśnienie się we mnie podnosi!

  1. ~Anna pisze:

    Myślę, że każdą rozmowę z Doktorkiem powinnaś prowadzić również drogą mailową. Wtedy zostaje ślad korespondencji bądź ignorowania kontaktu z pacjentem. Bardzo często to pomaga. Pojawia się lęk, że kiedyś będziesz mogła udowodnić mu, że nie zrobił wszystkiego co powinien. Cała korespondencja powinna być kierowana także do wiadomości ordynatora. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wytrwałości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>