Średniej jakości żona,

to kobieta, która  nie potrafi w pełni zadowolić męża. Wiem, że  za słowem „w pełni”  kryją się zindywidualizowane i zmienne ;-) potrzeby partnera, ale to słowo klucz do jego szczęścia, które dobra partnerka musi(!) uwzględniać. Ot, taką mam w sobie definicję mnie względem Piotra. Przyznam się, że próbowałam być partnerką chodzącą wokół męża w pląsach, ale mocno to godziło we mnie samą i pozbawiało i tak już nadwyrężonej wieloma niekoniecznie dobrymi relacjami autentyczności.

Ostatnio dotarło do mnie, że angażując się mocno w poprawę samopoczucia Piotra swoją obecnością przy nim i opieką, odsuwam dzieci, upominam je, domagam się od nich rzeczy, które niekoniecznie są dla nich do ogarnięcia. Natomiast kiedy daję im swoją uwagę i czas nie mam go dla Piotra. Jak to wypośrodkować?- zachodzę w głowę? Doba wydaje się mi za krótka, aby wszystko w niej pomieścić. Piotr wymaga uwagi nas wszystkich. Oczywiście nie werbalizuje tego ale to czuć, po jego zachowaniu wobec nas. I to wygląda tak, że siada gdzieś sam i czeka aż otoczymy go sobą a sam raczej nie szuka towarzystwa dzieci czy mojego.

 

Rola żony i matki stoją w konflikcie, kiedy mąż wymaga opieki fizycznej i psychicznej. To dokładnie jak wobec dziecka. Zdrowy partner wspiera, kiedy mamy jakieś problemy a tu nie ma kto wspierać, bo w dzieciach wsparcia szukać nie mogę a partner sam oczekuje dużej podpory podłamany diagnozą.

Dziś po święconkach, gotowaniu i sprzątaniu usiedliśmy zajmując się rozmową. Nasza wymiana zeszła na tory samopoczucia psychicznego Piotra i poprosiłam aby nazwał, co czuje. Nie bardzo mogąc określić rzekł w końcu, że się boi, bo może zejść z tego świata. Mówię, że każdy odejdzie, prędzej czy później. To jedyny pewnik jaki mamy. Jednak aby pomyślał  o dzieciach. Jak im daje czas a w nim siebie. Przecież ma na to wpływ.                      Piotrek-mówię-każdy umrze, może do Ciebie to bardziej dociera na wskutek choroby, samopoczucia, dolegliwości czy diagnozy. Ale dzięki tym czynnikom możesz mieć też większą świadomość ważności danego nam czasu. Ja mogę wyjść teraz z domu, wkurzona napięciem sytuacji, nakrzyczeć na was i wsiąść w samochód aby coś tam załatwić na co nie miałam wcześniej czasu i już nigdy nie wrócić, bo samochód ze mną znajdzie się w nieodpowiednim czasie i miejscu. Zostawię was z tragizmem sytuacji, zaskoczeniem nią i dzwoniącymi wam w uszach moimi ostrymi słowami, rzuconymi w gniewie przed wyjściem. Ot, hipotetyczna sytuacja. Ty możesz pokazać nie mnie, ale dzieciom odwagę i siłę aby walczyć i aby być najlepiej jak potrafisz. Możesz pokazać nie mnie ale im, że przeciwności losu są po to aby się z nimi mierzyć a nie im poddawać. Ty możesz spróbować mniej się skupiać na sobie, a może więcej na dzieciach i dawać im na miarę swoich sił i możliwości najlepsze wydanie siebie, aby dawać im świadomie jak najlepsze wspomnienia. Przecież „wczoraj” wobec „dziś” jest już tylko wspomnieniem. Piotrek nic nie mówił, lecz nie mam pewności czy słuchał. Ja niestety nie należałam nigdy do osób, które umiały do niego dotrzeć. Czy teraz będzie inaczej? Okaże się niebawem.

Toż to zwykły lęk, rudą warstwą wżera się…

Ten wpis został opublikowany w kategorii codzienność, małżeństwo, rodzina, Sprawy ludzkie, szpiczak mnogi, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Średniej jakości żona,

  1. ~Kasik82 pisze:

    Jesteś bardzo dobrą żoną. Zła żona nie przejmowała by się tak chorym mężem, nie dążyłaby do poprawy jego samopoczucia. Poza tym naprawdę ciężko zadowolić obie strony. Nie jesteś w stanie działać na wszystkich frontach. Raz jesteś dla męża raz dla dzieci. Trzymaj się cieplutko. Jestem z Tobą duchem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>